HHO - gaz przyszłości?
Prawie każdy kierowca szuka teraz oszczędności w jeździe samochodem. Najbardziej popularnym sposobem na obniżenie kosztów przejazdu w Polsce jest obecnie montaż instalacji gazowej LPG, aczkolwiek niedawno, za sprawą Amerykanów zaczęto pracować nad zasilaniem pojazdów HHO.
Czym jest HHO? To wodór wydzielony z wody powstały poprzez proces hydrolizy, czyli oddzielenie cząsteczek wodoru od tlenu. Przebiega on w całości pod maską samochodu, za pomocą specjalnego systemu, którego sercem jest tzw. Generator HHO. To właśnie on, dzięki prądowi o odpowiednim natężeniu oraz elektrolicie tworzy cudowny gaz. Ten jest transportowany do układu dolotowego i razem z powietrzem trafia do komory silnika. Na oszczędność jakiej wielkości możemy liczyć? W zależności od warunków do 30%, przeglądając oczywiście materiały reklamowe sprzedawców kompletnych systemów.
Sprawa nie jest jednak tak prosta, jak się wydaje. Istnieje wiele aspektów wpływających na oszczędności, przykładowo sterowanie natężeniem prądu podawanym na generator, a to, w zależności od chłodzenia (pośrednio prędkości samochodu) może być zwiększane powodując wytworzenie większej ilości wodoru, czyli dodatkowego zysku. Trzeba jednak robić to z głową, ponieważ duży prąd może uszkodzić generator i elementy komory silnika. W niektórych samochodach trzeba wprowadzić zmiany w samym sterowniku silnika (ECU), gdyż brak ingerencji spowoduje tylko nieco lepsze wrażenia z jazdy. Prócz bogatszej mieszanki paliwowej nie zmieni się nic.

Jak wygląda eksploatacja samochodu „na wodę”? Nie różni się niczym od jazdy normalnym samochodem, chyba że decydujemy się na samodzielną regulację generatora. Wystarczy co około 1000km dolać litr wody do zbiornika pod maską, a co 25000km zajrzeć do generatora – wyczyścić go oraz wymienić elektrolit. Ze względu na krótką obecność tego rozwiązania na rynku ciężko odnieść się do trwałości silnika przystosowanego do spalania wodoru. Realny poziom oszczędności wynikający z instalacji to 15-20%, na tą chwilę głównymi przeszkodami w zwiększeniu efektywności są: duże zapotrzebowanie generatora na prąd oraz wybuchowość gazu.
System dopiero wchodzi na polski rynek, aczkolwiek w sieci słychać już o osobach, które nie tylko używają systemu na co dzień, ale planują na własną rękę doprowadzić system do perfekcji – czyli jeździć tylko i wyłącznie na wytworzony wodór. HHO w Polsce jest ciągle mało popularny, w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych. Użytkownik Yogi pisze:
„W USA na każdej stacji benzynowej można to założyć za 500 baksów. Widziałem to u kolegi w jego Jeep-ie sprowadzonym z USA. Leje 4 litry wody destylowanej, 28 mg sody kaustycznej i osiągi ma takie same jak tu opisane. To szczera prawda. Ale wjeżdżając do Polski musiał te urządzonko zdemontować w Hamburgu. Bo w Gdyni nie mógł zjechać z tym urządzeniem na ląd.”
Źródło: wp.pl
I właśnie tutaj wychodzi główna wada systemu: nie jest dozwolony w Polsce, czyli będziemy mieli problem, żeby uzyskać przegląd techniczny samochodu z instalacją HHO. Należy jednak pamiętać, że sytuacja może zmieniać się tak dynamicznie, jak w przypadku wspomnianego LPG, do którego z początku podchodzono nieufnie, ale rozwój spowodował, że jest powszechnie używany.
Zespół net4car.pl











